czwartek, 3 kwietnia 2014

Coming Out - część 5

Siedziałem na sofie w salonie. Otępiały wpatrywałem się w ekran telewizora wyświetlający poranne wiadomości. Milczałem, czułem suchość w ustach. Może za dużo łyknąłem? Nie wiem.
Usłyszałem otwierające się drzwi, w powietrzu unosił się zapach cytrusów.. Ten sam zapach, który czułem za każdym razem tuląc się do niego. Przymknąłem oczy, wyobrażając sobie, że leżę w sypialni w jego objęciach.
- Wstałeś już?
Jego wesoły głos był inny niż zwykle, pełen spokoju. Był.. po prostu smutny. Odwróciłem się i skinąłem głową, nie miałem siły mówić. Podszedł, rozczochrał moje i tak niepoukładane włosy i zniknął za drzwiami. Do cholery.. wszystko przemykało mi między palcami! Wiedziałem, że będzie trudno, ale.. nikt nie mówił, że wyląduję w brazylijskiej telenoweli! Albo jakiejś pokręconej mandze shounen ai. Bogowie, ratujcie.
Pragnąłem, żeby czas cofnął się.. może o miesiąc. Kiedy wszystko było naprawdę piękne. Trzymane w naszej małej tajemnicy, życie pełne niedopowiedzianych słów, spokoju. I ciężkiej pracy. Ech.. Przeproszenie go i tak by nic nie dało, przecież nic nie zrobiłem Kazamiemu. A rozmowa z Rei'em? Próbowałem.. i co ja mogłem zrobić? Porozmawiać z kimś? Nie było z kim.
Byłem naprawdę zagubiony, gdzieś przez myśl przemknęło mi, że mógłbym zniknąć. Niekoniecznie na stałe.. ale może na kilka dni. To wydawało się rozsądne. Ja sobie poukładam wszystko. A oni niech się pomartwią.
Wziąłem laptopa, przeszukując jakieś hotele w mieście, małe i funkcjonalne. Ofert było sporo. Same hotele wysokiej jakości. Potrzebowałem czegoś małego. Cóż.. udało mi się coś wyszukać, ale miałem silne wrażenie, że internet się skończy zanim coś znajdę. Potrzebowałem jeszcze planu.


-jakiś czas później-


Siedziałem z kubkiem kawy w ręku, spoglądając na mojego ukochanego. Minęło parę dni od tych przykrych rozmów. Atmosfera się rozluźniła, a ja dopracowałem plan. Rzeczy już są w pokoju hotelowym i czekają na mój przyjazd. Czekam tylko na próbę... Czas wlókł się jak nigdy. Byłem zestresowany, zdenerwowany i zmęczony. W ostatnich dniach ciężko pracowałem, żeby zachować wszystko w tajemnicy. Chyba najbardziej bolał mnie fakt, że kilka dni miałem spędzić bez Niego. Cóż, dam radę. Przed kolejną próbą byłem bardzo, ale to bardzo zdenerwowany. Kazami wszedł, przywitał się żartując zresztą zespołu. Siedzieli na białej sofie w studiu. Podszedłem do nich powoli. Rei stał oparty o balustradę schodów z lewej strony. Uśmiechnąłem się zdawkowo i odwróciłem, wyciągając z torby kartkę papieru. Rozłożyłem ją i jeszcze raz przeczytałem kreślone ostatniej nocy słowa. Zaczęły wydawać się bezsensowne. Westchnąłem, gniotąc ją i rzucając na podłogę. Kątem oka zauważyłem, że Rei podchodzi do mnie. Miałem siłę żeby spojrzeć mu w twarz, ale nic, nic nie powiedziałem. Nawet go nie słuchałem. Potrząsnął mną, sprawdzając, czy słucham. Wyszarpnąłem się z krótkim "odwal się" na ustach i wyszedłem. Wsiadłem do pierwszej złapanej taksówki i pojechałem do hotelu. W recepcji zastrzegłem, że nie chcę mieć żadnych gości podczas mojego pobytu. Wjechałem windą na drugie piętro i kluczem, który już wcześniej otrzymałem, otworzyłem mahoniowe drzwi do pokoju o ścianach w kolorze beżu. Był spokojny, ciepły.. tego mi brakowało w ostatnich dniach. Zdjąłem buty i rzuciłem się na łóżko. Wyłączyłem telefon, odkładając go do szafki i po prostu zamknąłem.

2 komentarze:

  1. No nareszcie, awbasda.
    Cóż, rozpisywać się nie będę.
    Czekam na więcej. : ' D

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuje się pod powyższym komentarzem.
    Dlaczego nie ma jeszcze dalszej części, obiboku? <3

    OdpowiedzUsuń