sobota, 5 kwietnia 2014

"Burdello Project" with nimu. - 1

To opowiadanie wystąpi w kilku częściach, jeżeli Nimu będzie chciała dalej ze mną pracować. Mam nadzieję, że nasza wspólna [i moja pierwsza współpraca z kimś (Jieru Akai, nasze yaoi nie ujrzy światła dziennego xD)] będzie się Wam podobać. Zapraszam do czytania~

Tytuł: Burdello Project
Paring: Shota x Adam, und kilka innych [w tej części Takemasa x Adam].
Rating: +17 [nimu tyle nie ma, ale ok.]
Gatunek: yaoi, ofkors.
Ostrzeżenia: "Shotam dah soji" czyli nimu przepisała nie pacząc na klawiaturkę ;3, Yaoi,

___________________________________________________


Dzień jak dzień. Kolejne, szare i długie oraz nudne dwadzieścia cztery kwietniowe godziny. Czarnowłosy mężczyzna z twarzą przysłoniętą okularami przeciwsłonecznymi zmierzał w kierunku dzielnicy czerwonych latarni. Rozejrzawszy się po długiej ulicy zapełnionej ludźmi przeróżnego wieku i płci. Nie jedni szukali tu cielesnych uciech, część znajdowała się tu pod przymusem jako żywy towar, który ma zostać sprzedany jakimś obleśnym zboczeńcom. Ów mężczyzna nie był tu jednak zainteresowany, więc wszedł do piętrowego budynku spoglądając na znajdujących się w środku chłopców.
- Jeszcze nie otwarte?
- Shota daj spokój, do otwarcia jeszcze dobre dziesięć minut.
Jasnowłosy wokalista Anli Pollicino stał oparty o ścianę w swej nieśmiertelnej, wiśniowej marynarce. Pod nią nie miał nic, eksponując tym samym swój tors.
- Shindy, zamknij swój kaczy dzióbek i otwierajcie. Te zboki już czekają. [autorki też zboczeńce, dopisek nimu.]
Nie czekając nawet na reakcje innych, Shota otworzył na oścież drzwi do "The Unicorns Palace".
Sam schował się w swym biurze przyglądając się wszystkiemu zza szyby, przez którą on widział ludzi, zaś oni jego nie.
Do "lokalu" zaczęli się schodzić klienci czekający na możliwość napicia się sake w miłym towarzystwie czy kilka chwil płatnej miłości z wybraną przez siebie prostytutką. Ten biznes był pomysłem Adama, sądził że puszczający się chłopcy do wszelakich zabaw mogliby zarobić na tym nie musząc się ukrywać. To praca zdecydowanie dla odważnych. Shota zgodził się wziąć w tym udział jedynie jako kierownik. Zrobił to by wiedzieć jak sobie radzi Adam, nie chciał go kontrolować, ale czuł się za niego odpowiedzialny. Od niedawna zaczął się nawet zastanawiać, czy jego przyjaciel nie powinien przestać sypiać z obcymi ludźmi. Od kiedy? Może od drugiej lub trzeciej pamiętnej nocy. Od kiedy niedopowiedziane słowa między nimi zaczęły być obietnicą kolejnej upojnej nocy. Nie powinien teraz o tym rozmyślać, nie w pracy.
W czasie gdy Shota rozmyślał, znudzeni chwilowym brakiem zajęcia Adam i Takemasa zniknęli w pokoju pracowniczym. Zielonowłosy pchnął blondyna na ścianę, całując go zachłannie. Wsunął dłonie pod jego koszulę, wodząc nimi po wyrzeźbionym torsie Adama, raz po raz ściskając jego sutki. Jedną ręką zjechał niżej, do krocza swojego kochanka, uciskając je przez materiał lateksowych spodni. Niższy jęknął przeciągle,czując coraz większe podniecenie. Zdjąwszy koszulkę Takemasy, Adam zaczął podziwiać ciało kochanka, który zsunął mu spodnie wraz z bokserkami tym samym przestając dotykać jego krocze. Wyższy odwrócił blondyna twarzą do ściany. Przybliżył się znacznie wchodząc w niego po chwili bez przygotowania, nie czekając nawet aż Adam się przyzwyczai do jego obecności w sobie. Zielonowłosy zaczął się w nim poruszać szybko i chaotycznie, w każdej chwili mógł ich ktoś nakryć. [Co z tego, że burdel.. Shota mógł wejść! ~Y.]. Blondyn w pewnym momencie zaczął wychodzić biodrami naprzeciw jego ruchom, oddychając coraz szybciej, czując narastającą przyjemność. Takemasa ujął męskość Adama w dłoń, poruszając szybko dłońmi w górę i dół. Z racji, iż twarz Adama była zwrócona w stronę ściany, zielonowłosy całował blondyna po karku. Mieszanka podniecenia, przyjemności i obaw przed nakryciem ich w tej chwili, sytuacji doprowadziła tę dwójkę do silnego i obfitego spełnienia, po którym oboje osunęli się na podłogę, próbując uspokoić swe oddechy i szybko przywrócić się do porządku. 
Jeśli nie wrócą szybko do pracy, Shota będzie wściekły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz