Krew buzująca w mojej głowie przyćmiła mi zmysły. Oszołomiony usiadłem na czarnej, skórzanej sofie zakrywając twarz dłońmi. Kazami spoglądał na mnie uważnie, czułem jego wzrok na sobie...Reszta zespołu podeszła bliżej, pytając co się dzieje. Bezgłośnie kiwałem głową w geście zaprzeczenia. Stres spowodował otępienie z którym nie mogłem wygrać. Poczułem dłoń na swoim ramieniu, odetchnąłem i podniosłem wzrok na to małe zgromadzenie. Powoli zbierałem się w całość.
- Yugiri.. już dobrze?
Usłyszałem głos Rei'. Był zaniepokojony. Kiwnąłem tylko głową, próbując skleić jakieś sensowne zdanie, w głowie niestety był tylko stek bzdur.
- Kazami.. nie mogę.
- Możesz i powiesz to.. Yugiri i ja mamy wam coś do powiedzenia..
Zaczął. Kości został rzucone, już po nas, po mnie.. myślałem, że spłonę.
- ... Kazami i ja jesteśmy.. razem..
Wydusiłem z siebie jednym tchem. Mimo strachu wymalowanego na mojej twarzy czułem się dość pewnie. Widząc niezbyt zdziwione miny reszty zespołu, byłem nieco.. zszokowany. Na moja reakcję odpowiedział Mayu., poinformował mnie, że wcześniej założyli się o to, czy coś między nami (Kazami'm i mną) jest. Okazało się, że nie będą robić problemów, prawie. Rei wydał mi się wyraźnie niezadowolony z takiego obrotu spraw i dość dobitnie dał to odczuć mówiąc, że nie życzy sobie widzieć czułości. Wydawał się.. zły? Nie wiem, co go naszło, zawsze był taki spokojny. Tego dnia odpuściłem, ale musiałem z nim pogadać. Skoro coś podejrzewali to jego reakcja była dla mnie niezrozumiała. Cóż, zajęliśmy się próbą. Zaczęliśmy grać.. po raz pierwszy śpiewało mi się tak lekko, jakby coś, co krępowało mój głos odpuściło, uwalniając coś pięknego, zamkniętego we mnie od dnia narodzin. Lekkość, którą czułem sprawiała wrażenie jakobym latał... I nagle na zostałem sprowadzony na ziemię, gdy usłyszałem głos Rei'a - wychodził dziś wcześniej, próba skończona. Ton jego zwykle pogodnego głosu nabrał barwy jesieni. Słyszałem w nim nutę melancholii i.. złości? Jego głos odbijał mi się echem w głowie. Zostaliśmy, by podyskutować, przed nami nadal było sporo pracy i najcięższe próby zaufania. Choć martwiło mnie zachowanie naszego basisty, to wiedziałem, że Nao i Mayu jakoś nam pomogą.. chyba..
- Miłego dnia chłopaki, do następnej próby!
Pożegnaliśmy się tymi słowami, jak zwykle rozchodząc się każdy w swoją stronę. Chwyciłem dłoń Kazami'ego i wszedłem na ulicę Tokio, wiedząc że to dopiero początek, ale czego? Wspólnej drogi, przez nasz coming out.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz