_____________________________________________________
Obudziłem
się wcześnie. Na dworze było jeszcze ciemno, zegarek wskazywał
trzecią nad ranem. Fatalna pora, cóż. Nie będę gnił w łóżku.
Wstałem, wziąłem zimny prysznic – tak na rozbudzenie. Założyłem
wczorajsze dżinsy i jakiś jasny
t-shirt.
Narzuciłem skórzaną kurtkę na ramiona, wciągnąłem buty i
wyszedłem.
Zamknąłem
drzwi mieszkania i zbiegłem schodami na dół. Po drodze zacząłem
przeglądać listę kontaktów w telefonie w poszukiwaniu kogoś,
kogo można wyrwać z łóżka. Wybór padł na tę sierotę z którą
ostatnio spędzam sporo czasu. Skoro ja nie śpię, on też nie
będzie. Zadzwoniłem do niego poirytowany już po 3 sygnale bez
odzewu. Odebrał.
„WSTAWAJ
Z ŁÓZKA TY OFIARO LOSU I ZA DWADZIEŚCIA MINUT WIDZĘ CIĘ W
PARKU.”
Kierując
się w tamtą stronę wymyślałem szereg przeróżnych tortur dla
niego tego ranka. A jeśli nie wstanie? Wparuję mu na chatę i
wywalę do wanny pełnej lodowatej wody. Życie. Zanim dotarłem na
miejsce widziałem chuderlawą sylwetkę z burzą srebrnych włosów
na tym zakutym łbie. A jednak przyszedł. Na dzień dobry
trzasnąłem go w ten chudy tyłek obdarowując go bezczelnym
uśmiechem. Zaciągnąłem w głąb parku na jakąś zajedwabistą
ławkę, na której go zresztą posadziłem i uwaliłem mu się na
kolanach. Moja dupa marznąć nie będzie. Próbował coś fuczeć
pod nosem. Na mnie fukać nikt nie będzie! Dźgnąłem go w bok i
pocałowałem, zamknął się. Ha! Jest słabszy ode mnie, nawet nie
próbował się szamotać kiedy wsunąłem dłonie pod jego koszulkę
macając go tu i tam. Cały czas patrzyłem w te jego
nieszczęsne oczy szczerząc kły. Ta wilcza sierota nie potrafiła
nawet postawić na swoim. I co ja mam z nim zrobić? Związać,
podniecić i zostawić? Porwać, i zabawiać się z nim tygodniami? A
może sprzedam.. ruscy by się ucieszyli... zresztą on jest jakiś
ruski.. Westchnąłem i zabrałem to coś do siebie. Przejaśniało
się, nie miałem ochoty za bardzo oglądać ludzi i innych sierot
chodzących po ziemi. Cel? Upić go. Wyciągnąłem trzy flaszki
whiskey, dwie szklanki, wiaderko lodu. Wrzuciłem lód do szklanek
lejąc alkoholu. Kazałem mu pić szybko, pilnując żeby się nie
migał. Marudził, grymasił, ale pił. W sumie ciężko było nie
pić skoro zagroziłem, że inaczej lejkiem mu w ten dziób wpakuję
te trzy flaszki. Po trzeciej szklance oczy mu się już świeciły.
Podałem mu butelkę, nie pytał, wziął i wypił z gwinta. Grzeczna
sierota.
Śmiałem
się kiedy miał dość, wyglądał przezabawnie gaworząc jak
niemowlę. Polazłem po jakieś kajdanki, nie wiem skąd je mam
ale są słodkie do porzygu. RÓŻOWE, kurnasz mać RÓŻOWE.
Zaciągnąłem go do filarka, który sobie w kuchni stoi.. aneks mam
to i filarek jest. Sierotkę przykułem, krocze zmoczyłem wodą..
piankę do golenia walnąłem, jak wytrzeźwieje będzie śmiesznie.
No ale.. i ja okazji muszę skorzystać! Objąłem go molestując,
wgryzłem się w jego szyję. Śniadanie mi się należy, nie?!
Wyssałem nieco krwi i zostawiłem przykutą sierotkę samą sobie..
Wrócę do niego za dwie, może trzy godzinki... w tym czasie
poszukam w szafie czegoś do tortur dla mojego zwierzaczka. Pijany
jest całkiem znośny.. może dlatego, że mało gada. Ups.. wcale
nie gada.
Jejku, dziękuję za dedykację. *u*
OdpowiedzUsuńCo Ty brałaś przy pisaniu tego? xD A ja jestem bardzo ciekawa, kto to był. Czy to były konkretne osoby?
Boże, świetne! xD Poproszę o więcej takich tekstów. I ta dedykacja. Awww... :3 Jak słodko! ^^
DZIĘKUJĘ! <3
Nie, tu nie było konkretnych, nazwanych osób.. i em.. nic nie brałam o.O"
Usuń