poniedziałek, 19 maja 2014

Różowe kajdanki

Z dedykacją dla Black Cherry, mimo że to opowiadanie pisałam dla kogoś na zamówienie dedykuje je właśnie jej aby zawsze się uśmiechała~

_____________________________________________________
Obudziłem się wcześnie. Na dworze było jeszcze ciemno, zegarek wskazywał trzecią nad ranem. Fatalna pora, cóż. Nie będę gnił w łóżku. Wstałem, wziąłem zimny prysznic – tak na rozbudzenie. Założyłem wczorajsze dżinsy i jakiś jasny
t-shirt. Narzuciłem skórzaną kurtkę na ramiona, wciągnąłem buty i wyszedłem.
Zamknąłem drzwi mieszkania i zbiegłem schodami na dół. Po drodze zacząłem przeglądać listę kontaktów w telefonie w poszukiwaniu kogoś, kogo można wyrwać z łóżka. Wybór padł na tę sierotę z którą ostatnio spędzam sporo czasu. Skoro ja nie śpię, on też nie będzie. Zadzwoniłem do niego poirytowany już po 3 sygnale bez odzewu. Odebrał.

WSTAWAJ Z ŁÓZKA TY OFIARO LOSU I ZA DWADZIEŚCIA MINUT WIDZĘ CIĘ W PARKU.”

Kierując się w tamtą stronę wymyślałem szereg przeróżnych tortur dla niego tego ranka. A jeśli nie wstanie? Wparuję mu na chatę i wywalę do wanny pełnej lodowatej wody. Życie. Zanim dotarłem na miejsce widziałem chuderlawą sylwetkę z burzą srebrnych włosów na tym zakutym łbie. A jednak przyszedł. Na dzień dobry  trzasnąłem go w ten chudy tyłek obdarowując go bezczelnym uśmiechem. Zaciągnąłem w głąb parku na jakąś zajedwabistą ławkę, na której go zresztą posadziłem i uwaliłem mu się na kolanach. Moja dupa marznąć nie będzie. Próbował coś fuczeć pod nosem. Na mnie fukać nikt nie będzie! Dźgnąłem go w bok i pocałowałem, zamknął się. Ha! Jest słabszy ode mnie, nawet nie próbował się szamotać kiedy wsunąłem dłonie pod jego koszulkę macając go tu i tam. Cały czas patrzyłem w te jego nieszczęsne oczy szczerząc kły. Ta wilcza sierota nie potrafiła nawet postawić na swoim. I co ja mam z nim zrobić? Związać, podniecić i zostawić? Porwać, i zabawiać się z nim tygodniami? A może sprzedam.. ruscy by się ucieszyli... zresztą on jest jakiś ruski.. Westchnąłem i zabrałem to coś do siebie. Przejaśniało się, nie miałem ochoty za bardzo oglądać ludzi i innych sierot chodzących po ziemi. Cel? Upić go. Wyciągnąłem trzy flaszki whiskey, dwie szklanki, wiaderko lodu. Wrzuciłem lód do szklanek lejąc alkoholu. Kazałem mu pić szybko, pilnując żeby się nie migał. Marudził, grymasił, ale pił. W sumie ciężko było nie pić skoro zagroziłem, że inaczej lejkiem mu w ten dziób wpakuję te trzy flaszki. Po trzeciej szklance oczy mu się już świeciły. Podałem mu butelkę, nie pytał, wziął i wypił z gwinta. Grzeczna sierota.
Śmiałem się kiedy miał dość, wyglądał przezabawnie gaworząc jak niemowlę. Polazłem po jakieś kajdanki, nie wiem skąd je mam ale są słodkie do porzygu. RÓŻOWE, kurnasz mać RÓŻOWE. Zaciągnąłem go do filarka, który sobie w kuchni stoi.. aneks mam to i filarek jest. Sierotkę przykułem, krocze zmoczyłem wodą.. piankę do golenia walnąłem, jak wytrzeźwieje będzie śmiesznie. No ale.. i ja okazji muszę skorzystać! Objąłem go molestując, wgryzłem się w jego szyję. Śniadanie mi się należy, nie?! Wyssałem nieco krwi i zostawiłem przykutą sierotkę samą sobie.. Wrócę do niego za dwie, może trzy godzinki... w tym czasie poszukam w szafie czegoś do tortur dla mojego zwierzaczka. Pijany jest całkiem znośny.. może dlatego, że mało gada. Ups.. wcale nie gada.






2 komentarze:

  1. Jejku, dziękuję za dedykację. *u*
    Co Ty brałaś przy pisaniu tego? xD A ja jestem bardzo ciekawa, kto to był. Czy to były konkretne osoby?
    Boże, świetne! xD Poproszę o więcej takich tekstów. I ta dedykacja. Awww... :3 Jak słodko! ^^
    DZIĘKUJĘ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, tu nie było konkretnych, nazwanych osób.. i em.. nic nie brałam o.O"

      Usuń